niedziela, 6 lipca 2014

4th of July

Przed wczoraj świętowaliśmy 4th of July, czyli amerykańskie święto niepodległości. Już z opowiadań wiedziałam, że obchody tego święta znacznie różnią się od sposobu obchodzenia świętawniepodległości w Polsce. W naszym kraju podchodzimy do tego bardzo poważnie, wręcz patetycznie, a tutaj wręcz odwrotnie. Wszyscy się bawią i cieszą, 4 lipiec to kolejny powód aby wyjść z domu, spotkać się z przyjaciółmi, sąsiadami oraz spędzić czas z rodziną.
Pierwszą atrakcją tego dnia była parada, która zaczęła się o godzinie 10:00 i trwała ok. 1,5h. Wzdłuż jednej ulicy przeszło około pięćdziesięciu grup (straż pożarna, policja, weterani, szkoły, dentyści, kampanie, lekarze itp.), każda z grup była poprzebierana w charakterystycznie dla nich stroje i rzucała cukierkami w obserwatorów, czyli w nas. Na amerykanskich ulicach przeważały czerwone, niebieskie i białe kolory, zarówno na domach, jak i w ubiorze.







Wieczorem pojechaliśmy na fajerwerki do miasta oddalonego on nas o 20 minut. Cały pokaz miał się odbyć na ogromnym boisku do futbolu amerykańskiego. Wyobraźcie sobie ogromne boisko zapełnione kocykami oraz krzesełkami, na których siedzą ludzie i trudno znaleźć wolne miejsce. Osobiście mnie ten widok kojarzył się ze sceną z filmu. Na scenie grała amerykańska kapela, w powietrzu unosił się zapach karmelowego popcornu, ludzie zajadali się hot-dogami, a na straganach można było kupić świecące gadżety.
O 21 zaczął się pokaz. Pierwszy raz w życiu widziałam tak spektakularne sztuczne ognie. Było pięknie. Nie wyobrażałam sobie, że kiedyś coś takiego zobaczę. Po pokazie ciężko było wydostać się z parkingu. W parkingowym korku staliśmy ok. 30 minut.


Podsumowując dzień niepodległości w Stanach obchodzony jest całkiem inaczej niż w Polsce. Nie powiem, że lepiej, bo jednak rozumiem to, że u nas przywiązywana jest do tego ogromna waga i ma to bardziej charakter patriotyczny, czego nie można krytykować, ale bardzo podoba mi się sposób, w jaki amerykanie podchodzą święta niepodległości. Wywarło to na mnie DUŻE wrażenie i nie zapomnę tego do końca życia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz